Pieszczotliwe pesto :> Pietruszkowe vs. bazyliowe? Najważniejsze, że wegańskie!

 Ostatni post udało mi się naskrobać w sierpniu. Nic dziwnego- dokładnie wtedy zaczęłam nową pracę, która mentalnie pochłonęła mnie w pełni. Gotuję jak gotowałam, albo nawet lepiej- zauważyłam przy tej okazji, że robię to jeszcze szybciej i sprawniej a nawet bardziej intuicyjnie. Pewnie wiąże się to również z większą pewnością siebie, poczuciem wartości i zaufaniem do siebie, które udało mi się wzmocnić podczas pisania programu i ogarniania nowej pracy. Widzę, że mimo obciążenia psychicznego spowodowanego dość dużą presją, udało mi się zmobilizować do tego, żeby nauczyć się nowej tematyki i nowych procedur w pracy. Dało mi to ogromnego kopa, ponieważ zobaczyłam, do czego jestem zdolna i jak szybko potrafię się dostosować do nowych warunków. Jestem bardzo dumna z siebie i pomimo zgrzytania zębami (dosłownie) i większego niż zwykle napięcia mogę powiedzieć, że naprawdę wychodzę na prostą, tak jak zakładałam. Szkoda tylko, że zaniedbałam pisanie bloga- miałabym maaaaasę contentu która idealnie nadałaby się tutaj, ponieważ obiecałam sobie, że bloga poświęce szybkim, zdrowym posiłkom i tak też gotowałam. Dlatego dziś napiszę o pesto, które robiłam kilkukrotnie i które wychodzi wyśmienicie.

Składniki:

Orzechy nerkowca 100 g

Czosnek 2 ząbki

Pęczek pietruszki-liście lub cała doniczka liści bazylii

Oliwa z oliwek extra virgin- jakość oliwy jest bardzo ważna- ok. 3 łyżek

Płatki drożdżowe nieaktywne 5 g- dostępne w każdym sklepie z bio żywnością na wagę, za 50 gram zapłaciłam parę złotych, warto zakupić- świetnie zastępują smak sera

Łyżka soku z cytryny

Pieprz, sól do smaku

Liście pietruszki lub bazylii (a można zrobić nawet pół na pół, też jest pyszne!) obszczypujemy, czosnek obieramy, pakujemy do pojemnika blendera wraz z orzechami nerkowca, polewamy oliwą i sokiem z cytryny, dodajemy sól i pieprz do smaku oraz płatki drożdżowe- możemy alternatywnie zostawić płatki do posypania gotowego dania do którego dodamy nasze pesto.

Robienie pesto zajmuje dosłownie 5-10 minut, a ma ono w sobie masę smaku, zdrowia, jest świetną i tanią  alternatywą - zwłaszcza przy wykorzystaniu warzywnego makaronu- dla kanapek do pracy. Nie trzeba tego nawet podgrzewać - w pokojowej temperaturze jest równie pyszne co na ciepło. Smak jest zasługą płatków i orzechów nerkowca- te ostatnie po zblendowaniu mają cudowną, mleczną konsystencję, trzeba pamiętać tylko, żeby były dobrej jakości, jeszcze nie wyschnięte. Gdyby nie były zbytnio wilgotne, można zawsze je namoczyć na parę godzin przed blendowaniem. Ja przechowywałam pesto przez 4 dni w lodówce i nadal było fantastyczne, ponieważ czosnek, cytryna i przyprawy to naturalne konserwanty. Syte, niedrogie i na parę dni :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sałatka z truskawkami - ostatniej szansy

Owsiane placuszki tak dobre, że nie dotrwają do następnego dnia

Prosta szakszuka z pomidorami z puszki.