Weekend w poniedziałek.
Wczoraj integrowałam się i
chillowałam z załogą firmy w której pracuję w bardzo klimatycznym miejscu na mapie Poznania- w
Browarnym Młynie.
Dla tych, którzy nie mieli okazji tam się pojawić- jest to niedawno odbudowana po pożarze knajpka usytuowana praktycznie na obrzeżach Poznania, nad Młyńskim Stawem.
Jestem zachwycona klimatem tego miejsca. Co najbardziej przykuło moją uwagę? Oczywiście zieleń ❤ Zieleń w środku, zieleń na zewnątrz. Wiszące donice z epipremium, zielona łąka na zewnątrz, prywatna szklarnia pełna donic z ziołami. Jak dla mnie- raj.
Miałam nawet przyjemność pomedytować w tych cudownych okolicznościach przyrody, kąpiąc się w promieniach słonecznych. Chodziłam tam boso, łapałam kontakt ze sobą- wyjścia grupowe bywają stresujące, potrzebowałam ugruntowania przed samym obiadem- to moje pierwsze wyjście integracyjne, a było nas ponad 50 osób. Spore przeżycie :)
Poniżej wstawiam parę zdjęć. Robię to po raz pierwszy, także- ponowne wyjście ze strefy komfortu (:
Nie opowiem chyba więcej o jedzeniu niż konieczne- kuchnia klasyczna z nutą nowoczesności. Niestety niewiele dla bezglutenowców, bezlaktozowców, chorujących na Hashimoto. (:
Dla samego klimatu- naprawdę warto. Staw nad którym znajduje się restauracja jest jednym z czterech stawów na rzecznym szlaku Cybiny. Trasę dookoła stawów można przejść pieszo szlakiem turystycznym bądź zjeździć ją na rowerze. Cybina jest odnogą Warty, także trasę można zacząć nawet z centrum miasta. Można również dojechać tam samochodem- znajduje się tam całkiem obszerny parking. Jest to fantastyczny pomysł na weekendową przejażdżkę. Wystarczy ze sobą wziąć plecak lub torbę na piknik, a w połowie drogi zajrzeć do Browarnego Młynu na jedzenie/napoje i wypoczynek.
Wyjście to dodało mi tyle energii, że - jak widać- znalazłam sporo pokładów weny i postanowiłam je pokrótce opisać. Udanego tygodnia!




Komentarze
Prześlij komentarz